Ernest – warkocze holenderskie z fioletową nutką

To nie pierwsza wizyta Ernesta u mnie (choć pierwsza w działkowych plenerach 😉 ) – zawsze sympatyczna. Mimo różnicy wieku mamy mnóstwo wspólnych tematów do rozmów, w tym muzyczne. Stąd właśnie tytułowa “nutka” o zabarwieniu fioletowym 😉 Kto nie ryzykuje ten nie ma – a Ernest zaryzykował i tym razem zamiast kilkudziesięciu warkoczyków ma tylko kilka, za to mocno podkreślających jego genetyczne pochodzenie (cacy!! 😎  ). No i wakacyjny gratis – kto mnie znajdzie w koronowskich okolicach, ten ma cudownie świeżą sesję w krzaczorach 😀 😀 😀 😉

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

two + 17 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.