Jak zachęcić dziecko do czesania

Mam to wielkie szczęście, że obie moje córki wprost uwielbiają się czesać. Cierpliwie siedzą, gdy zaplatam ich włoski w wymyślne warkocze, rano rozczesują się nawzajem, a jedną z ulubionych zabaw jest ta w fryzjera. Jednak… czy na pewno jest to tylko szczęście? Czy może raczej skutek powtarzanych czynności i przyzwyczajeń?

Wierzę, że wszystkiego można się nauczyć. Tak naprawdę rodzimy się tylko z podstawowymi pragnieniami (w wielkim uogólnieniu: jeść, spać, siusiać i przytulać 😉 ) a za resztę odpowiada przede wszystkim środowisko i wychowanie. Dlaczego małe afrykańskie Murzynki od maleńkiego biegają na golaska ale w ślicznych warkoczykach? Bo w takim mieszkają środowisku, bo tak wychowują je mamusie. A dlaczego polskie dziewczynki umieją liczyć do stu w czterech językach ale uciekają na widok szczotki? Z tego samego powodu…

Nie, nie krytykuję wychowania dzieci – ani tych z Afryki, ani tych z Polski. Pragnę jednak wyraźnie zaznaczyć, że oprócz pewnych bardziej skomplikowanych przypadków (jak choroby, nadwrażliwość itp.) każde dziecko można nauczyć przyjaźni ze szczotką. Jak? Tak jak na przykład mycia zębów: krok po kroku, od pierwszego ząbka, dopasowując kształt i kolor szczoteczki, oraz smak i rodzaj pasty.

Ale po kolei…

Przyzwyczajenie od pierwszego włoska

Szczotkujmy włosy dziecka od maleńkiego – to nie tylko higiena i estetyka, ale działa też pozytywnie na unerwienie głowy. Wasze dziecko ma trzy włosy na krzyż? Czeszcie je szczoteczką z miękkiego włosia. I czeszcie je codziennie! Wystarczy kilka/kilkanaście ruchów szczotką każdego dnia, aby stało się to pozytywnym nawykiem.

Grunt to dobre zasady

Uczycie dziecko myć zęby po jedzeniu? A ręce po wizycie w toalecie? Codziennie ubieracie latorośli czystą bieliznę? A na urodziny babci nie ubieracie starych, poplamionych dresów? Niech rozczesanie włosów będzie jedną z Waszych domowych zasad: rano myjemy twarz, ubieramy się i koniecznie rozczesujemy włosy. Nie wychodzimy też w bałaganie na głowie z domu, a na szczególne okazje szykujemy specjalną fryzurę. Tak po prostu.

Daj dobry przykład

Dzieci Mam z brudnymi, ciągle poczochranymi włosami będą naśladować złe przyzwyczajenia… niestety… Macie krótkie włosy? Hm… Przecież też powinnyście je myć, czesać, suszyć, układać… prawda? Jeśli tylko macie na to czas (a mocno wierzę, że uda się znaleźć chwilkę w ciągu dnia) rzućcie hasło: pora na czesanie! I idźcie wspólnie rozczesać włosy, jako podstawowy obowiązek każdego dnia.

Mierz zamiary na własne siłyJa wiem – chciałybyście, a nie umiecie. Czesanie bajeranckich fryzur to też sztuka. Nie praktykujcie na głowie dziecka czarów, jeśli macie problem ze zwykłym warkoczem. Nie próbujcie od razu stworzyć arcydzieła – zacznijcie od wesołych kiteczek i dwóch warkoczyków. Nie zniechęcajcie, szczególnie młodszego dziecka, swoją niewiedzą. Nie ma co się wstydzić – możecie najpierw poćwiczyć na lalkach. Ja też tak robiłam 😉

Pamiętaj czyja to głowaWidzieliście świetną fryzurę i bardzo żałujecie, że nie możecie jej sobie samemu zrobić? No cóż – dziecko, z kolei, wcale nie musi mieć na nią ochoty. Czesząc starszą córkę często ją pytam na co ma ochotę. Na robienie zdjęć do poradnika zawsze się z nią umawiam, i zawsze szanuję jej zdanie w wyborze fryzur. To nie oznacza, że codziennie czeszę ją w warkocz Elsy 😉 ale nie zmuszam jej na czesanie warkoczy gdy ma ochotę pobiegać w rozpuszczonych włosach.

Znajdź odpowiedni rozpraszacz uwagi

Jeśli jednak jesteście mocno zdeterminowani aby uczesać dziecko w coś, co wymaga przede wszystkim czasu – nie każcie mu siedzieć przez te długie minuty zupełnie bezczynnie. Młodsze dzieci najczęściej ładnie nieruchomieją posadzone przed ulubioną bajką, starsze z chęcią zagrają w gierkę na telefonie. Jeśli jednak nie lubicie rozpraszać dzieci cudami techniki, polecam czas czesania przeznaczyć na ciekawą grę słowną albo… sympatyczną rozmowę! To specjalny moment tylko dla Was i dziecka.

Pozwól dziecku czesać się samemu

Przychodzi taki moment w rozwoju dziecka, że koniecznie musi wszystko ja siam/ja siama. Czesać też. O ile nie planujecie akurat wyjścia na wesele czy do teatru, nie widzę przeszkód, aby mała piękność paradowała w krzywej kitce z tuzinem spinek 😉 Chłopiec w opasce do włosów? Może chce zostać tenisistą albo zawodnikiem karate? 😉 Niech czesanie będzie tym przyjemnym obowiązkiem „dla dorosłych”, które dziecko papuguje z zapartym tchem!

Pobawcie się w salon fryzjerski

Wy czeszecie dziecko, dziecko czesze Was! No niestety – grozi to początkowo kilkoma kołtunami czy nawet małym łysym plackiem gdzieniegdzie, ale włosy szybko odrastają, a praktyka czyni mistrza! 😀

Zainwestujcie w ładne ozdoby i przybory

Może nie kupujcie od razu złotych spineczek z brylantami, ale weźcie tą swoją przeszłą małą piękność na zakupy i pozwólcie jej wybrać kolor gumek i kształt spinek… no i szczotkę z Elsą 😛 A mały mister na pewno też się ucieszy z własnego grzebienia dokładnie takiego jak ma tata 😉

Nie kupujcie tandety!

Odradzam kupowania gumek z metalowym łączeniem i spinek z małymi, szorstkimi kółeczkami (wystarczy przejechać palcem) – wplątują się w nie włosy co bardzo dziecko zniechęca… Grzebień czy szczotka też powinny być ładnie wykończone i dostosowane do rodzaju włosów dziecka. Pamiętajmy, że my też nie lubimy, gdy nas coś uwiera, drażni czy rani – nie oszczędzajmy na komforcie małej główki dziecka!

Specjalne fryzury na specjalne okazje

Uprzedźcie córcię, że są Święta/urodziny/wyjście do babci i dziadka – o wyjątkowej uroczystości. Założycie jej elegancką sukienkę i butki (zazwyczaj dziewczynki lubią się stroić jak księżniczki) ale nie wypuście jej z domu bez specjalnego uczesania! Nawet, jeśli polega ono tylko na opasce/spineczce pod kolor kiecki, czy mysiej kiteczce. Niech czyste, uporządkowane włosy staną się elementem wyjściowej stylizacji.

——————————————————————

Zainspirowałam Was? Bardzo się cieszę! Zdenerwowałam? Oj, nie takie były moje intencje…

A może i Wy macie swoje sposoby na czesanie? Podzielicie się nimi? 🙂

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. Bożena napisał(a):

    Zapraszam cię do siebie na tydzień. Nic nie jest w stanie zachęcić moich córek do czesania. Taki typ.

  2. Bezbłędna Kosmetyka napisał(a):

    To prawda i spotkałam się z tym, że córka znajomej panicznie boi się czesania. Małymi kroczkami i wszystko się udaje. 🙂

    • Aleksandra napisał(a):

      O tak, powinnam o tym napisać: nie używajmy wyrażeń typu: nie bój się, to nie będzie bolało. Bo wtedy na pewno dziecko będzie na NIE 😉

  3. Moja córka jest potargana z natury… Ale odkąd kupiłam TangleTeezer (różowy!) to sytuacja się poprawiła 🙂

    • Aleksandra napisał(a):

      Super 🙂 Nie wiem czy wiesz, teraz jest taka wersja z trochę dłuższymi ząbkami – dla naprawdę potarganych czuprynek 😉 😀

  4. Szczerze Ci powiem, że z utęsknieniem czekam na czas, kiedy będe mogła zrobić mojej córce chociaż jednego kucyka 😉 Czeszemy się od pierwszych dni życia, póki co to krótkie, delikatne włoski, ale już niedługo kupimy pierwszą spineczkę i wtedy skorzystam ze wszystkich Twoich porad (chociaż z tego dbania o własną fryzurę korzystam cały czas:P)
    Pozdrawiam ciepło :*

    • Aleksandra napisał(a):

      Bardzo, ale to bardzo się cieszę! Ja też nie mogłam się doczekać – pierwsza córa urodziła się ledwie z meszkiem na głowie. Za to druga – burza włosów. Jeszcze nie siedziała, a już miała kitki 😀 😀

  5. Zwykła Matka napisał(a):

    Mam dobrą szczotkę, mam odżywki do rozczesywania, używam rozpraszaczy, gdy planuje trudniejszą fryzurę, ale moja córka nie odziedziczyła po mnie zamiłowania do grzebania przy włosach 🙁 Ja uwielbiam jak ktoś mnie czesze, ona nie!

    • Aleksandra napisał(a):

      Z tego co zdołałam podejrzeć na zdjęciach, na szczęście nie biega z bałaganem na głowie 😉 Może po prostu jest… charakterna? W sensie nie lubi zabawy przy włosach i już 🙂 Ja też nie lubię wspomnianego mycia zębów – ale myję dla zachowania zdrowia i higieny. Jednak bez żadnej przyjemności. Może ona też? Dba o włosy w stopniu minimalnym, ale wystarczającym, wypełnia swój obowiązek, jak mycie rąk. Wiesz, jest nadzieją, że zakocha się w malowaniu paznokci 😀 😀 😀

  6. Ania Janda napisał(a):

    Dobre. Teraz już przynajmniej wiem dlaczego sama od dziecka mam siano na głowie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *