Zosia – weselny kok

Wczoraj pisałam Wam, że miałam przyjemność czesać śliczną Zosię na wesele. Panna Zosia nie jest już taką małą dziewczynką i od razu wybrała fryzurę, która podobała się jej najbardziej – ani Mama, ani ja nie miałyśmy za dużo do gadania 😉 Na szczęście wybrała jedną z moich ulubionych inspiracji, więc za wiele gadać to nawet nie zamierzałam 😉

Z tym czesaniem Zosieńki to naprawdę jest ciekawa historia. Wczoraj po raz pierwszy czesałam kogokolwiek w najprawdziwszym salonie fryzjerskim. Rozumiecie – fotel, lustro, wszystkie sprzęty na wyciągnięcie ręki, inne klientki na fotelu obok. Nie będę kłamać – stresik był 😉 Na szczęście zarówno Mama jak i Zosia, o reszty pracownic nie wspominając – po prostu przesympatyczne kobiety! Ręce szybko przestały się trząść i mogłam wziąć się do ulubionej pracy – czesania! Jak wyszło oceńcie sami 😉

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *