Olejowanie włosów dziecka

💖 Wpis powstał ze współpracy z Sylwią 💖


Wiele mam „wzdycha” pod moimi zdjęciami i foto-instrukcjami, że też by poczesały, ale ich małe Królewny stawiają zawzięty opór 😉 Nie, nie chodzi nawet o wymyślne zaplatanie warkoczy, czy długotrwałe wiązanie plecionki. Często to podstawowe rozczesywanie włosów stanowi największy problem. Co zrobić, by włosy były mniej poplątane a bardziej posłuszne? Polecam przede wszystkim wypróbować sposób ich pielęgnacji, o którym opowiedziała mi Sylwia 😀

Po co? Na co? I dlaczego?

Olejowaniem włosów powinny (przede wszystkim) zainteresować się matki dzieci, których włosy są wysoko porowate. Są to włosy, których łuski włosowe są mocno odchylone. Tak na chłopski rozum – włos składa się z łusek włosowych, które tworzą strukturę dachówki, a kiedy owe dachówki są mocno odchylone, włosy tracą swoją gładkość. Tak jak dach, kiedy dachówki się odchylą, zaczyna przeciekać. Włosy natomiast zaczynają się strasznie plątać, trudno je rozczesać, puszą się i elektryzują. Zazwyczaj włosy dziecka są gładkie, jednak sami dobrze wiecie, że wysoka porowatość to niestety niepożądany „urok” niektórych dzieci. Przez wysoką porowatość włosów Mamy tracą cierpliwość przy tworzeniu swoim Królewnom pięknych fryzur. Samo rozczesywanie włosów kończy się wrzaskiem pociech i awersją do kolejnych codziennych pielęgnacji włosów. Włosy traktujemy olejami pot to, by pozbyć się tego problemu. Odpowiednio dobrane oleje sprawią, że włosy, w większym lub mniejszym stopniu, staną się mniej problematyczne, a Królewny pokochają czesanie. 🙂

Od kiedy olejować dzieciom włosy?

Przy olejowaniu włosów, tak jak i przy innych zabiegach pielęgnacyjnych, najważniejsza jest równowaga. Nie powinno się przesadzać z niczym. Wiele osób boi się zacząć, ale w tym przypadku wiek dziecka naprawdę nie stanowi problemu. Ważniejszy jest produkt, który wybierzemy. Jeśli Twoje dziecko ma problematyczne włosy, spróbuj z olejami. Na pewno nie zaszkodzi, trzeba jednak pamiętać o rozwadze i umiarze.

Jaki olej zatem wybrać?

Mówiąc o olejowaniu włosów dziecka nie mamy na myśli tak zwanych olejków do pielęgnacji ciała dzieci, dostępnych w każdej drogerii 😉  Wybór oleju to najważniejszy etap całego zabiegu. Przy zakupie zwróćmy uwagę na te nierafinowane i tłoczone na zimno. Warto też zrobić próbę uczuleniową za uchem dziecka, w celu wykluczenia alergii.

Wybór oleju (na szczęście) wcale do trudnych nie należy. Możemy skusić się na olej lniany, olej z awokado, z nasion bawełny czy z pestek winogron. Niektórzy korzystają na przykład z oliwy z oliwek i też sobie bardzo chwalą. Oliwa z oliwek ma super zastosowanie przy włosach rozjaśnionych i wysokoporowatych. Niektóre oleje, jak na przykład olej kokosowy, mogą (niestety) włosy przesuszać. Jeśli i Wy zauważyliście taką reakcję u swojego dziecka, lepiej zamienić go na inny rodzaj.

Pamiętajmy jednak, by olej nie obciążał włosów dziecka, by był wysokiej jakości – nawet jeśli oznacza to wyższą cenę. Kupując droższy produkt nie mamy się czym martwić, będzie nam służył długo (choć nie wszystkie można zbyt długo przechowywać!!), no i sami możemy z niego korzystać 😉

Olejowanie krok po kroku

Skóra dzieci i ich włosy różnią się od naszych „dorosłych” skalpów i włosów 😉 Dlatego nakładanie olejów też nie powinno być takie samo. Razem z Sylwią polecamy metodę potocznie zwaną „na sucho” – czyli po prostu nakładanie oleju na suche włosy przed ich myciem.

  • wybieramy odpowiedni olej
  • na dłoń nakładamy 1-3 krople
  • rozcieramy je w naszych dłoniach, by dzięki temperaturze olejki lekko rozgrzać
  • opuszkami palców delikatnie wmasowujemy olej w skórę głowy, nie pocieramy, nie robi żadnych wcierek (!!!)
  • dłońmi przeczesujemy włosy.

Robimy to ok 1-2 godziny przed ich myciem (na dłuższe i gęstsze włosy warto poświęcić całe dwie godzinki). Nie nakładamy na głowę żadnych czepków, ręcznika czy innych cudów! Ręcznik wchłonie olej, a w końcu nie o to nam chodzi, zaś pod czepkiem skóra nie będzie oddychać, będzie się „parzyć”. Po tym czasie myjemy dziecku dokładnie włosy, tak jak dotychczas.

Podsumowując:

  1. Olej powinien być wysokiej jakości, tłoczony na zimno, nierafinowany!
  2. Olejowanie wykonujemy maksymalnie raz w tygodniu, nie częściej!
  3. Przed olejowaniem włosów wykonujemy test na alergię, oleje mogą uczulać!
  4. Nie olejujemy włosów niskoporowatych, które są gładkie i łatwo się rozczesują!
  5. Dokładnie myjemy włosy i skórę głowy po olejowaniu!

 


Już wkrótce pojawią się kolejne porady dotyczące czesania, pielęgnacji i strzyżenia małych dzieci. Jeśli jednak masz pytanie dotyczące tego tematu zachęcam do pozostawienia komentarza – na pewno na nie odpowiemy! 😀

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. J. napisał(a):

    Do mycia włosów Liliany (długie do pasa) używam szamponu Vianek albo Biolaven. Zauważyłam, że nie są one takie fajne miękkie tylko jakby szorstkie i plączące. Olejowanie oliwą z oliwek wystarczy czy może potrzeba tu jakiegoś konkretniejszego odżywienia? Maska? Odżywka?
    Zależy mi na produktach polskich, jak najbardziej eko, bez sls i innych paskudztw.
    Włosy mojej córki to moja wielka duma, nie chcę ich obcinać, ale boję się, że będę musiała jak ich stan się nie poprawi

    • Sylwia Kamińska napisał(a):

      J. spróbuj najpiew właśnie oliwą z oliwek, jeśli nie da rady to sięgnij po olej lniany (jest droższy). Oleje zawsze możesz wykorzystać w kuchni nawet jak na włosach się nie sprawdzą. Odradzam tylko kokosowy, a moje ulubione to: z nasion bawełny, awokado czy właśnie lniany. Po odżywki czy maski sięgnęłabym na samym końcu by nie obciążać zbyt włosów. Produkty od Vianek bardzo lubię, a jeszcze szampon, który ma fajny skład i sama go używam na moim synu to Little Siberica 🙂

  2. Anszpi napisał(a):

    Moja córeczka ma 10 miesięcy i zaczęłam nakładać jej olej z słodkich migdałów w 3 miesiącu życia na ciemieniuche, teraz raz na jakiś czas też jej nakładam 🙂

    • Sylwia Kamińska napisał(a):

      Bardzo fajny olej i bardzo dobrze robisz! Nie każde dziecko ma problematyczna skórę głowy czy włosy, a moim zdaniem największym błędem jest nakładanie dzieciom oliwek/olejków drogeryjnych. Sama jestem zakochana w oleju lnianym, czego nie ukrywam. Kiedy jest sezon grzewczy to on ratuje skórę syna przed przesuszeniem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *